AKTUALNOŚCI
IDEA
STATUT
ZARZĄD
KWADRATURA KOŁA
WARSZTATY MATEMATYCZNE
PATRONAT
KONTAKT
PUBLIKACJE
LINKI

 

 

 

WARSZTATY MATEMATYCZNE DLA LAUREATÓW "KWADRATURY KOŁA" - ZAKOPANE - LIPIEC 2006

RELACJA Z WARSZTATÓW MATEMATYCZNYCH
AUTOR: WERONIKA GRYGIELSKA (laureatka konkursu)
„Jak powiedział znany uczony, Matematyka – to… jest to.”


         Dane: grupka entuzjastów, wpatrująca się w popisaną w dość abstrakcyjny sposób kartkę wiszącą na ścianie. Nieodgadniony błysk (trudno orzec, czy to oznaka pasji czy już fanatyzmu :) w oczach. Podobne stroje z enigmatycznym logo. Niemniej zagadkowy napis - *Ścieżki Nieskończoności*. Za oknem malownicza górska sceneria… i krowa.
        Pytanie: O co chodzi?!
        Hipoteza: Pierwsze skojarzenie – trochę makabryczne – czyżby jakaś sekta zgłębiała wiedzę ezoteryczną i kontemplowała słowa guru, jednocząc się z naturą? ...
         Odpowiedź: banalnie prosta. To tylko – obóz Kwadratury Koła :) A enigmatyczny błysk to nic innego, jak jedna z łagodniejszych reakcji na teorię o *Kościach Życia*
        Rozwiązanie: Okazuje się, że impreza z kilkudziesięcioma laureatami konkursu matematycznego w roli głównej wcale nie musi być nudna ani drętwa. Jak trafnie zauważył nasz prawie-guru, pod zakopiańskim dachem stworzyliśmy coś na kształt campusu. Ale nie tylko – był też czas na świetną zabawę, wędrówki górskimi szlakami, podziwianie bajecznych miejsc, nawiązanie znajomości z fantastycznymi ludźmi z całej Polski.
        Wszystko dzięki grupie „niespokojnych duchów” – twórczych nauczycieli, członków Stowarzyszenia „Ścieżki Nieskończoności”, którzy zorganizowali Matematyczne Mistrzostwa Polski, a dla zwycięzców poprowadzili obóz. I trzeba przyznać, że to, co robią – robią świetnie. Przywracają wiarę w człowieka. Tacy nie poprzestają na szkolnych obowiązkach i sięgają po więcej, aby stworzyć coś świeżego i ciekawego. Niebanalnego – bo udało im się skłonić nas do spojrzenia na matmę z całkiem innej strony; zainteresować historią matematyki, pokazać całkiem inne zagadnienia niż te omawiane w szkole, udowodnić, że świat liczb i figur geometrycznych jest bardzo blisko nas oraz że orientacja w nim naprawdę przydaje się na co dzień. A przede wszystkim – że można świetnie się bawić, mozoląc się nad rozwiązaniem zadania!
        Najlepszy przykład to InO – Impreza na Orientację. Niezapomniana przygoda – zwłaszcza jej ostatnia faza: próby odnalezienia sercu Zakopanego strategicznych punktów, których nazwy pasowałyby do wykropkowanych miejsc i liter ujawnionych po rozwiązaniu zadań… czyli wariacki bieg wzdłuż Krupówek „oraz do 50 metrów na boki” i radosne pokrzykiwanie do kolegów z drużyny, którzy jakimś cudem znaleźli się właśnie na drugim końcu ulicy…
        Kiedy w zespołach rozwiązywaliśmy zadania z Powiatowej Ligi Matematycznej, biegaliśmy po Krupówkach czy całą grupą gramoliliśmy się na Sarnią Skałę, padł kolejny stereotyp: matematyka jako osobnika aspołecznego, nieskorego do współpracy, indywidualisty w złym tego słowa znaczeniu.
        Na pewno na długo zapamiętamy wspólne śpiewogranie przy ognisku, po całym dniu pracowicie spędzonym na warsztatach matematycznych i górskim szlaku… To właśnie jedna z tych chwil, kiedy śmiertelnik, zadowolony z porannego wysiłku intelektualnego ( ;) ) oraz tego popołudniowego – fizycznego – otoczony wspaniałymi ludźmi, dochodzi do prostej, acz zaskakującej konkluzji… życie jest piękne! A skoro jesteśmy przy muzykowaniu – magiczne było też „śpiewające” zdobywanie szczytów.
        Nie sposób nie wspomnieć o pozostałych atrakcjach. Wieczór kabaretowy i karaoke odsłoniły nasze rozliczne, mniej lub bardziej skrywane talenty oraz pozwoliły poznać się z całkiem innej strony – a także zintegrować się z „sąsiednim” obozem górskim. Jak się okazało – umysły ścisłe mają całkiem nieźle wykształcone poczucie humoru… Z kolei dwie „potupanki” pozwoliły nam się wyszaleć w dość nieszkodliwy sposób.
        Żeby nie było tak cukierkowo, dodam, że mieliśmy też bardziej prozaiczne zajęcia ;) Ale w atmosferze twórczej współpracy i ogólnej wesołości nawet szorowanie podłogi w łazience we własne imieniny (sic!) czy przygotowywanie ze swoją grupą kolacji (a raczej czegoś, co miłosiernie można tak nazwać ;) ) dla sporej zgrai wygłodniałych entuzjastów meczu, który akurat się trafił, miało swój urok - niepowtarzalny…
        Po zaledwie kilku dniach spędzonych razem, gdy przyszło rozjechać się do swoich stron, żegnaliśmy się jak starzy znajomi, rozstający się po jakimś „spotkaniu po latach”… hm, czyżby jednak jakieś ezoteryczne matematyczne moce? ;- )

        PS. Dowód: Postawione tezy są bezwzględnie uniwersalne. Jestem totalną ofiarą sportową, humanistką z wyboru, samotnikiem z zamiłowania – skoro takiemu indywiduum udało się odnaleźć w Rybakówce (dzielnica Zakopanego) na początku lipca… to znaczy, że udało się absolutnie każdemu! :)
***

Chwała organizatorom, opiekunom – owacje na stojąco, pozdrowienia młodocianym matematykom, wszystkim – do zobaczenia!

powrót do góry...



Z OBOZOWEGO PAMIĘTNIKA MATEMATYKA – OPINIE UCZESTNIKÓW

Codziennie byliśmy „motywowani do wysiłku fizycznego i umysłowego”: „To świetny pomysł nagradzać najlepszych wyjazdem, zachęcać ich w atrakcyjny sposób do wysiłku umysłowego w lecie.” – Agnieszka

Więc razem się uczyliśmy…:
„Uczniowie z całej Polski zjechali do Zakopanego w celu zdobywania nowej wiedzy i dzielenia się nią z innymi.” – Mateusz

…i bawiliśmy…:
„Wieczorem – super – finał Mistrzostw w dużej grupie.” – Witek
„Atrakcją dnia była dyskoteka zorganizowana przez DJ Kulmera.” – Piotrek
„Wieczorem odbył się świetny konkurs karaoke.” – Kuba
„Ognisko integracyjne. Pierwsze znajomości.” – Czarny
„Był to jeden z najmilszych dni tego wyjazdu. Wspólnie spędziliśmy miło czas spacerując po Krupówkach i pluskając się w basenie. Mam nadzieję, że takich dni będzie więcej w moim życiu.” – Mateusz

…dzięki czemu szybko udało nam się zintegrować:
„Pierwszy dzień (…) jeszcze nikt się nie znał. Jednak już pod koniec dnia na obozie panowała przyjacielska atmosfera.” – Artur
„Kolejne znajomości. Zaczynam się rozkręcać.” – Czarny
„Z początku połowa (obozowiczów) snuła się po korytarzach niczym „żywe trupy” z błędnym wzrokiem utkwionym gdzieś w dali, ustami zamilkłymi na wieki. Każdy matematyk żyje we własnym świecie. Ale powoli pierwsze koty za płoty. Wspinanie na Gubałówkę zdecydowanie wzmacnia więzi w grupie. A potem może być już tylko lepiej.” – Małgosia
„Coraz bardziej się poznawaliśmy nawzajem, wspólnie spędzaliśmy czas na zabawie i nauce.” – Mateusz
„Dobrym pomysłem jest nauka przez zabawę.” – Witek

Odkrywaliśmy piękno gór…:
„Jadąc busem, po 18 latach wakacji nad morzem, odkryłam jedną zaletę gór: piękna i w pewnym sensie pokrzepiająca stabilność.” – Weronika
„O górach można mówić wiele, ale to, co się w nich przeżywa – tych uczuć nie da się zapomnieć.” – Małgosia

…a co najważniejsze pokonywaliśmy własne słabości:
„Z ledwo dosłyszalnym oddechem zdobyłam szczyt Nosal.” – Justyna
„Jechałam kolejką, a mam lęk wysokości! Dojechałam na dół i jestem z siebie dumna.” – Aga
„Nie ma to jak zjeżdżanie kolejką linową, jak ma się lęk wysokości!” – Justyna
„Przeszłam nie tylko żółto-czarno-czerwony szlak, ale także własne możliwości. Kolejna zaleta gór: pozwalają lepiej poznać siebie.” – Weronika
„Najpiękniejszy był widok ze szczytu. Dla tych widoków warto było podjąć trud.” – Daniel

Przy tym wspieraliśmy się nawzajem:
„Słyszałam dużo pochwał, że byłam dzielna (na szlaku).” – Justyna
„Druga pozytywna cecha gór: generują wspaniałe uczucie, że możesz liczyć na ludzi, z którymi idziesz.” – Weronika
„Tu nie ma podziałów na lepszych i gorszych czy chodzi o matmę czy o góry – każdy stara się wspierać siebie nawzajem. Aż trudno uwierzyć, że dwa dni temu byliśmy dla siebie obcymi ludźmi.” – Małgosia
„Każda trasa to zmęczenie, zmaganie się z samym sobą, ale i ogromna satysfakcja. Właśnie to poznawanie siebie otwiera na drugiego człowieka.(…) Teraz wiem, że najważniejszą rzeczą, którą wyniosę z tych warsztatów nie będzie zdolność logicznego myślenia, kombinowania czy znajomość liczb urojonych. To co wyniosę, wniosę w siebie.” – Małgosia

Wspomnienia pozostaną na długo:
„To wspaniałe, że w dzisiejszych pędzących czasach ktoś ma chęć robienia czegoś dla innych, rozwijania ich i swoich zainteresowań.” – Agnieszka
„Ludzie, którzy pracują tu tylko z własnej, nieprzymuszonej woli, za przysłowiowe „dziękuję”. Dla nich tekst „najważniejsza jest młodzież, drugi człowiek” to nie tylko puste wyrażenia. (…) Warsztaty nie są nastawione na „produkcję geniuszów”, ale przede wszystkim na wychowanie młodych ludzi.” – Małgosia

powrót do góry...

Wszystkie prawa zastrzeżone / All rights reserved
Copyright © by Scieżki Nieskończoności | Design & Engine by
Trajektoria